Z WARSZTATU REDAKTORKI: książki z trudnymi tematami

korekta, skład
29 lipca 2023

Czy nad książką, która dotyczy trudnych, traumatycznych przeżyć, pracuje się inaczej?

 

Użyłabym tu odpowiedzi „to zależy”, choć bardzo nie lubię uciekać się do tego sformułowania. W swojej pracy wielokrotnie przyszło mi pochylać się nad tekstami i obrazami poświęconymi publikacjom na temat niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Sztutowie.

 

Tylko w minionym roku były to:

- książka-album T. Glinieckiego „To był obóz śmierci. Działalność sowieckiej komisji śledczej na terenie byłego KL Stutthof w 1945 roku – dokumentacja i omówienie”;

- A. Michalak „Kto przez ogień. Żydowskie świadectwa ze Stutthofu”;

- M. Owsiński, „Lagrowi ludzie. Śledztwo i pierwszy proces stutthofski (1945–1946). Opowieść o przemianie” (wspominałam już o niej: https://www.linkedin.com/posts/ewa-kujaszewska_gdaagmsk-stutthof-iiwojnaagjwiatowa-activity-7032590363785609216-i49w?utm_source=share&utm_medium=member_desktop).

 

Czytając publikacje na ten temat, nie mogę oderwać się całkowicie od swoich emocji. Opisy i zdjęcia są często tak wstrząsające, że nie sposób pozostać poza tym. Jednak, niezależnie od tematu, do korekty i składu trzeba podejść jak najbardziej technicznie. Błędy ortograficzne czy interpunkcyjne są niezależne od podejmowanych w publikacji zagadnień i należy je zwyczajnie „wyłapać”. Layout publikacji – o ile nie jest narzucony przez instytucję zlecającą – zaprojektować. Tekst ułożyć, dodać zdjęcia, choć są wstrząsające czy zasmucające.

 

Z prywatnymi emocjami zostaję po godzinach. Treści, nad którymi pracuję zawodowo, inaczej przyswajam niż te czytane w domowym zaciszu. W przypadku „Lagrowych ludzi…” wykonywałam tylko końcową korektę techniczną i dopiero teraz, na spokojnie, pojmuje sens całej publikacji – nie myślę już o formatowaniu tekstu, błędach składu, pomyłkach w paginacji – ale o świadectwach ludzi, ofiar i zbrodniarzy, o tym, jak zmieniają nas wydarzenia, jak determinuje strach i władza.

 

Kiedy składałam „Kto przez ogień…” o wiele bardziej skupiałam się na problemach z hebrajską czcionką (która co chwila płatała figle w programie) niż na opisywanych obrazach. Świadectwa więźniów prowokowały jednak ciąg przemyśleń lub budziły całą paletę emocji.

 

W obozie w Sztutowie jeszcze nie byłam, choć przeczytałam na jego temat wiele. Czy na trasach Waszych wyjazdów bądź weekendowych podróży znajdują się miejsca związane z trudną historią miejsc i ludzi? Planujecie wizytę w nich a może wolicie ich unikać?

 

#historia #skład #redakcja #korekta

 

 

Podpowiedź:

Możesz usunąć tę informację włączając Plan Premium

Ta strona została stworzona za darmo w WebWave.
Ty też możesz stworzyć swoją darmową stronę www bez kodowania.