Betareading i informacja zwrotna

korekta, skład
15 maja 2025

Uczucie ulgi. Mogę wziąć głęboki oddech, choć trochę go wstrzymywałam od kilku dni.

 

Jakiś miesiąc temu zobowiązałam się do betareadingu, czyli przeczytania tekstu, którego jeszcze świat nie widział. Skusił mnie do tego temat książki, ale też umiejscowienie wydarzeń w mojej okolicy i zwyczajna miłość do czytania.

 

Moim zadaniem było:

- wydanie o nim opinii z perspektywy zwykłego czytelnika;

- wskazanie, czy fabuła jest spójna i angażuje odbiorcę;

- wyłapanie niespójności w fabule, budowie bohaterów czy w prowadzonych dialogach;

- zwrócenie uwagi na błędy różnego rodzaju (tym razem jeszcze bez poprawiania – to zadanie dla redaktora i korektora).

 

Książkę wydrukowałam i na marginesach wypisywałam swoje uwagi. Później musiałam zebrać te wszystkie informacje i przedstawić je autorowi, którego tak naprawdę nie znałam, bo wyłapaliśmy się gdzieś w internetowych odmętach.

Publikacja, mimo prowadzonej konsekwentnie narracji, miała wiele mankamentów:

Fabuła okazała się zrozumiała, wręcz zbyt dosadna, bo nie pozostawiała żadnej przestrzeni na domysły czytelnika.

Główny bohater gubił się w swoich czynnościach (np. gotował mięso, by stronę dalej zjeść jednak sałatkę).

Wydarzenia prowadzone w konkretnej miejscowości bez dokładnej topografii miasta (nieznajomość budynków, odległości między punktami).

Dialogi bez charakterystycznych cech dla osób je wypowiadających (każdy, niezależnie od swojej roli – np. adwokat w czasie procesu czy lekarz udzielający informacji o stanie pacjenta – mówili w ten sam sposób).

A na dodatek wiele błędów językowych, zwłaszcza frazeologicznych i stylistycznych.

 

Nie jest łatwo przekazać taką informację zwrotną. Nawet jeśli dodatkowo opakuję je pozytywami, bo oczywiści takie też były, mam świadomość, że książka dla autora jest niezwykle cenna, że dba o nią i wcale nie było mu łatwo poddać czyjejś ocenie.

 

„Cieszę się, że udało się pani wyłapać słabości tekstu. W pełni się zgadzam ze wszystkimi uwagami. Pani betowanie pomogło mi spojrzeć na mój tekst z dystansu. (…) Wszystkie uwagi były dla mnie cenne, a szczególnie te np.…”

 

Dlatego wczoraj, kiedy przeczytałam e-maila z podziękowaniami, że dostrzegłam mankamenty, że o to właśnie autorowi chodziło i że dzięki moim wskazówkom będzie mógł dokonać wielu poprawek (choć trochę pewnie mu to zajmie), odetchnęłam z ulgą.

 

Jak radzicie sobie z obciążeniem związanym z udzielaniem informacji zwrotnej?

 

Podpowiedź:

Możesz usunąć tę informację włączając Plan Premium

Ta strona została stworzona za darmo w WebWave.
Ty też możesz stworzyć swoją darmową stronę www bez kodowania.